Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

𝗣𝗿𝗶𝗺𝗮 𝗹𝗮 𝗺𝘂𝘀𝗶𝗰𝗮, 𝗰𝘇𝘆𝗹𝗶 𝗱𝗹𝗮𝗰𝘇𝗲𝗴𝗼 𝗘𝗻𝗻𝗶𝗼 𝘄𝘆𝗴𝗿𝗮ł 𝘇 𝗮𝘂𝘁𝗼𝗯𝘂𝘀𝗲𝗺

Dzięki Wydawnictwu Mando , wydawcy autobiografii Ennio Morricone , wybrałem się wczoraj do Cinema City obejrzeć dokument „Ennio” autorstwa Giuseppe Tornatore. Nie jest to jednak post sponsorowany, więc spokojnie możecie czytać dalej. – Czy jest tam o tym co lubił jeść na śniadanie? Nie? To chwała Bogu. Przekonał mnie Pan, już jestem w kinie – wyznał dziś szczerze mój zajawiony na punkcie partytur uczeń. Też nie mogę w to uwierzyć, ale to prawda. Ten niemal trzygodzinny film jest wyłącznie o muzyce i jej relacjach z obrazem! Sam przyznam, postanowiłem przed seansem, że jeśli będzie się zanadto przeciągało, to daruje sobie ostatnie kilkanaście minut, żeby zdążyć na ostatni autobus do domu. Po paru pierwszych minutach wiedziałem jednak, że autobus autobusem, ale ja muszę obejrzeć to do końca. Partytura, fuga, ricercar, kontrapunkt, dysonanse, dodekafonia. To się nie sprzeda, kogo to obchodzi?! – to słyszałem nieustannie jak mantrę w gazetach, w których zaczynałem swoją przygodę z pisanie

Najnowsze posty

Misteria Paschalia: adekwatność Scarlattiego

Czy klasycyzm i romantyzm nadal istnieją?

Debiut po drugiej stronie - w słusznej sprawie

Wieśmakiem w operę

„Kocham moje instrumenty i chcę, aby żyły” – rozmowa z Elżbietą Stefańską

„Bez muzyki nie potrafię żyć” - rozmowa z Anną Woźniakowską

Co mówi nam Callas [Recenzja]

Rozmowa z Agnieszką Budzińską-Bennett

Eklektycznie: Klęska urodzaju vs. artystyczne ukojenie

Stephen Sondheim, człowiek który zmienił teatr

Lubię to!